In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player

Rak szlachetny, jedyny bez wątpienia gatunek rodzimy, jest właściwie reliktem okresu polodowcowego. Wraz z kształtowaniem się sieci hydrograficznej Niżu Polskiego i basenu bałtyckiego po ustąpieniu lodowca, którego topniejące wody tworzyły doliny rzeczne i misy jeziorne, zostały również wytyczone trasy wędrówek ryb. Wówczas pojawiły się tu także raki, a dokładnie jeden gatunek tego skorupiaka – rak szlachetny (Astacus astacus).

Przez wieki Polska była jednym z najbardziej zasobnych w raki krajów Europy. Ich delikatne mięso stanowiło wartościowe i stosunkowo łatwo dostępne źródło wysokiej jakości białka dla naszych przodków. Był to również cenny i poszukiwany towar oraz źródło dochodu dla rybaków i kupców.

W polskich wodach naturalnie występowały dwa gatunki raków: żyjący tu od pradawnych czasów rak szlachetny, nazywany również rakiem rzecznym oraz jego bliski krewny – rak błotny (Pontastacus leptodactylus), który pojawił się  nieco później i zasadniczo we wschodniej części ówczesnej Rzeczypospolitej. Zdecydowanie najliczniejsza była jednak populacja raka szlachetnego, który na naszych terenach znalazł optymalne warunki siedliskowe. Duża ilość potoków, rzek, jezior i stawów, szczególnie w północnych rejonach kraju sprawiły, że raki występowały nadzwyczaj obficie. Wiadomo na przykład, że  w trakcie zwycięskiej kampanii przeciwko Szwedom  polski król, Jan Kazimierz, swoją armię karmił rakami.

Taki stan rzeczy trwał do końca XIX wieku. W 1890 roku znany i poważany w Niemczech hodowca ryb, posiadający z tytułu zasług dla akwakultur tytuł szambelana królewskiego Prus, Max von dem Borne, sprowadził z Ameryki do Europy raka pręgowatego (Orconectes limosus). Zaledwie 100 osobników wpuszczonych do stawu w Barnówku nad rzeką Myślą (woj. zachodniopomorskie) w 1890 roku rozpoczęło ekspansję gatunku w Polsce i Europie. Ekspansja ta trwa nadal. Jej rezultatem jest fakt, że rak pręgowaty stał się najpospolitszym gatunkiem w wodach Polski i jednym z najliczniejszych w Europie. W wyniku tej introdukcji naturalne rozmieszczenie rodzimych gatunków raków skurczyło się do krytycznych rozmiarów, a ich siedliska przejęte zostały przez inwazyjne gatunki.

W efekcie działań człowieka mamy obecnie w Polsce do czynienia z czterema stwierdzonymi gatunkami raków. Dwa to gatunki rodzime (rak szlachetny i rak błotny), natomiast dwa pozostałe to amerykańskie gatunki inwazyjne – rak pręgowaty i rak sygnałowy (Pacifastacus leniusculus). Ten ostatni, mimo negatywnych doświadczeń z rakiem pręgowatym, został sprowadzony w latach 60-tych poprzedniego wieku na potrzeby rodzimej akwakultury. Niestety, opłakane w skutkach doświadczenie wsiedlenia raka pręgowatego nie zapobiegło ponownemu popełnieniu tego błędu zaledwie 70 lat później. Jednym z głównych powodów sprowadzenia do Europy amerykańskich raków była epidemia choroby, tzw. dżumy raczej, która dziesiątkowała rodzime populacje. Choroba ta została zawleczona do Europy około 1860 roku również z Ameryki Północnej. Nowy gatunek miał być remedium dla hodowców w ciężkich czasach panującej epidemii. Przyszłość pokazała, że był to gwóźdź do trumny dla całej branży. Hodowane gatunki obce, nie tylko raków, mają to do siebie, że prędzej czy później „przedostają się” do środowiska naturalnego. Raki pręgowate są odporne na dżumę raczą, jednak, jako jej nosiciele i gatunek wyjątkowo ekspansywny, stanowią śmiertelne zagrożenie dla gatunków rodzimych wypierając je z dotychczas zasiedlanych wód. Dodatkowo okazało się, że „pręgusy” niespecjalnie nadają się do celów komercyjnych (charakteryzują się co prawda szybszym wzrostem, ale żyją znacznie krócej osiągając dużo mniejsze rozmiary). W efekcie raki, jako ceniony i poszukiwany gatunek spożywczy, praktycznie przeszły do historii. Do tej pory nie jest znana metoda leczenia dżumy raczej lub jej eliminacji ze środowiska. Wiadomo jedynie, że za jej epidemię odpowiedzialny jest pierwotniak z grupy lęgniowców (Aphanomyces astaci), uważany jeszcze niedawno za grzyba, który osadza się na pancerzu i wrasta do środka organizmu powodując jego zatrucie neurotoksynami, destrukcję i szybką śmierć. Objawami choroby są: aktywność dzienna, częściowy paraliż, odrzucanie odnóży czy wychodzenie na ląd.

Ginące raki szlachetne, bo to one są głównymi bohaterami tego artykułu, dożywają 25 lat i są największymi rodzimymi przedstawicielami skorupiaków (osiągały masę 200-300 g, niektóre przekazy mówią nawet o kilogramowych osobnikach!). Zanim doszło do opisanych parę zdań wcześniej zdarzeń występował pospolicie i bardzo licznie w zasadzie we wszystkich rodzajach cieków wodnych (strumieniach, rzekach, starorzeczach, stawach i jeziorach). Trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale było tak jeszcze sto lat temu. Obecnie jest gatunkiem skrajnie zagrożonym wyginięciem, objętym ochroną gatunkową i niezwykle rzadko spotykanym.

Raki pełnią niezwykle ważną funkcję w ekosystemach wodnych. Są tzw. czyścicielami wód, czyli żywią się niemal wszystkim, co znajdą na dnie. W związku z tym, że żerując poruszają się dosyć wolno, ich pokarm stanowią organizmy jeszcze wolniejsze (głównie ślimaki, larwy owadów, niektóre rośliny). Prawdziwym przysmakiem są jednak nieruchome, martwe ryby. Zdecydowanie sprawniej i szybciej raki poruszają się pływając; robią to głównie podczas ucieczki. Pływają do tyłu zagarniając wodę „pancerną płetwą” (telsonem) na końcu odwłoka i robią kilku- lub kilkunastometrowe podwodne susy. Prowadzą nocny tryb życia – dzień spędzają zazwyczaj w wygrzebanych w dnie norach, szczelinach pod kamieniami i zatopionymi kłodami. Mimo groźnego wyglądu i potężnych szczypiec jest to stworzenie niezwykle łagodne i płochliwe, jednak pozbawione możliwości ucieczki może dotkliwie uszczypnąć . W świadomości społecznej utrwaliło się skojarzenie, że raki występują tylko w czystej wodzie. Ma to zastosowanie do rodzimych gatunków, które faktycznie są wskaźnikami czystości wód i występują wyłącznie w tych akwenach, w których nie tylko woda, ale kompleksowa jakość całego środowiska jest najwyższa. Gatunki inwazyjne zdecydowanie lepiej przystosowują się do pogarszających się warunków środowiska i występować mogą również w zanieczyszczonych i zeutrofizowanych zbiornikach. Oznacza to, że obecność raka pręgowatego w zbiorniku nie może być interpretowana jako dowód na jego czystość i wysoką jakość.

Naukowe szacunki i obserwacje wskazują, że bez prowadzenia czynnej ochrony gatunek raka szlachetnego za kilkanaście lat zniknie ze swoich naturalnych siedlisk w naszym kraju. W przeciągu niespełna stu lat z prawie 800 znanych miejsc połowu zostało do dnia dzisiejszego około 30 naturalnych siedlisk. Przy czym zaznaczyć trzeba, że kondycja istniejących jeszcze populacji jest w większości bardzo słaba. Od wielu lat na Uniwersytecie Szczecińskim prowadzone są badania mające powstrzymać tę katastrofalną tendencję. Olbrzymie zasługi w tej dziedzinie ma pan dr hab. inż. Przemysław Śmietana – uznany na świecie znawca raków, autor wielu publikacji na ich temat. W ostatnim czasie do prac nad utrzymaniem gatunku przyłączyła się również Fundacja Aquarius. Wspólnymi siłami, z kilkoma zaangażowanymi osobami, prowadzimy działania restytucyjne na starannie wytypowanych stanowiskach. Mamy nadzieję, że nasza praca przysłuży się zachowaniu naturalnej bioróżnorodności ekosystemów wodnych w naszym kraju. Chcielibyśmy zaprosić również naszych sympatyków, czyli osoby zainteresowane działaniami na rzecz środowiska wodnego i nurków, do współpracy. Zależy nam na informacjach o zaobserwowanych osobnikach bądź zmianach, jakie zaszły w akwenach, w których nurkujecie. Bardzo pomocne w weryfikacji informacji będą zdjęcia. Mamy nadzieję, że tą krótką historią zainteresujemy Państwa wspólną sprawą, jaką jest ratowanie podwodnej przyrody. Osoby zainteresowane współpracą, nie tylko w związku z rakami, ale także w dziedzinie ogólnie rozumianej ochrony środowiska wodnego, zapraszamy do kontaktu z prezesem Fundacji Aquarius – namiary TU

Pod względem prawnym rak pręgowaty jest obecnie uznany za gatunek obcy. Oznacza to, że zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, zabronione jest jego wprowadzanie do środowiska lub przemieszczanie. W związku z powyższym każdy schwytany osobnik powinien zostać usunięty ze środowiska.  Jest to o tyle skomplikowane, że mimo dalekiego pokrewieństwa pomiędzy rakami rodzimymi a obcymi (należą do różnych rodzin), są one do siebie stosunkowo podobne i laikowi trudno jest je odróżnić. Jednak każdy może coś zrobić w tej sprawie. Poniżej kilka rad:

- dezynfekuj sprzęt po użyciu w zbiorniku, w którym może występować dżuma racza,

- nie przenoś organizmów wodnych ze zbiornika do zbiornika,

- nie wypuszczaj organizmów hodowanych w akwarium do wód otwartych,

- nie ingeruj w strukturę dna akwenu, w którym mogą występować raki szlachetne,

- jeśli masz jakieś wątpliwości, skontaktuj się z Fundacją Aquarius – na pewno postaramy się pomóc.

Każda informacja o rakach słodkowodnych, która poparta jest własną obserwacją, ma dla nas istotne znaczenie, a jeszcze większe może mieć dla przyszłości polskich raków.

Designed by GRYFKOMP