In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player

Ryby łososiowate zaliczane są do gatunków wskaźnikowych, czyli takich, które, ze względu na najwyższe wśród ryb wymagania w stosunku do jakości ekosystemów wodnych oraz wąski zakres tolerancji na zmiany warunków środowiskowych tych ekosystemów, poprzez swoją obecność lub jej brak w ekosystemie stanowią informację o stanie środowiska wodnego. Charakterystycznymi cechami cykli życiowych gatunków takich  jak łosoś (Salmo salar) czy troć wędrowna (Salmo trutta) jest potrzeba odbycia wędrówki  między ekosystemami słono i słodkowodnymi , przez co ryby te stanowią wrażliwy obiekt testowy, wykorzystywany do wieloletnich ocen jakości ekologicznej  środowiska wodnego. Zarówno troć, jak i sporadycznie już występujący w polskich rzekach łosoś, uznawane są za jedne z najcenniejszych pod względem przyrodniczym, gospodarczym czy wędkarskim gatunków rodzimej  ichtiofauny.

Stan zasobów a zarybienia

W przeszłości zarówno łosoś, jak i troć wędrowna licznie występowały w całych dorzeczach Wisły i Odry, oraz w rzekach bezpośrednio uchodzących do Bałtyku. Niestety, wraz z postępującymi zmianami antropogenicznymi ekosystemów wszystkich rzek zasięg ich występowania znacznie się zmniejszył.  Zbudowana w latach sześćdziesiątych poprzedniego wieku zapora wodna we Włocławku zamknęła dostęp do  historycznych, naturalnych tarlisk dorzecza Wisły, a ogromne zanieczyszczenia tej rzeki i jej dopływów spowodowały niemalże całkowite wyniszczenie populacji. Obecnie  jedynie w rzekach Pomorza , uchodzących bezpośrednio do Bałtyku, zachowały się dość liczne populacje troci wędrownej, oraz nieliczne łososie. Co bardzo ważne, populacje te  charakteryzują się pewną zmiennością genetyczną wynikającą z dostosowania do specyfiki poszczególnych dorzeczy. Odpowiedzią na ubożenie naturalnych populacji był wielki program sztucznych zarybień wylęgiem, narybkiem oraz smoltami tych gatunków realizowany w naszym kraju już od 30 lat. Program ten jednak, w świetle najnowocześniejszej wiedzy, oraz coraz gorszego stanu populacji w dorzeczach, okazuje się wielkim błędem. Nie da się zastąpić sztucznie naturalnego procesu samoodtwarzania populacji ryb. Nie tylko szlachetnych, ale wszystkich gatunków. Jednym z bolesnych tego dowodów jest plaga, która coraz mocniej dotyka sztucznie podtrzymywane populacje wędrownych łososiowatych większości już dziś naszych rzek.

Pierwsze obserwacje wystąpienia UDN

W roku 2007 zaobserwowano w Słupi,  a następnie w kolejnych rzekach tego regionu, pojawienie się osobników troci wędrownych chorych na tzw. wrzodziejącą martwicę skóry Necrosis ulcerosa cutis (z ang. Ulcerative dermal necrosis, w skrócie UDN). Zmiany charakterystyczne dla tej choroby po raz pierwszy obserwowano u łososi atlantyckich w Wielkiej Brytanii w latach 1873-1911. Ponownie choroba była obserwowana od roku 1964 w Irlandii oraz kolejno w rzekach brytyjskich, północno-zachodniej Francji oraz w 1976 roku w Szwecji w rzekach zlewiska Morza Bałtyckiego. Główne źródło wrzodziejącej martwicy skóry nie jest znane. Sposób rozprzestrzeniania się choroby wskazuje na zakaźny, wirusowy charakter. Na UDN zapadają ryby łososiowate z rodzaju Salmo i Salvelinus, lipień (Thymallus thymallus) i głowacica (Hucho hucho). Wśród łososiowatych najmniej wrażliwy jest pstrąg tęczowy (Oncorhynchus mykiss). Chorują także siejowate – sieja pospolita (Coregonus lavaretus) i sielawa europejska (Coregonus albula).

Objawy choroby

Organizm zainfekowanej ryby ma bardzo osłabiony system odpornościowy, występuje zmniejszona ilość śluzu, przez co jest ona bardziej narażona na infekcje grzybicze i bakteryjne. Występuje  ogólne osłabienie chorych osobników, co przejawia się  gromadzeniem się ryb w miejscach o wolniejszym przepływie wody. Co jakiś czas osłabione osobniki ożywiają się i wyskakują ponad powierzchnię wody lub wynurzają pyski.  Na skórze głowy i płetwy tłuszczowej pojawiają się szare pola martwicze. Z czasem stają się one widoczne u nasady płetwy grzbietowej, ogonowej i pozostałych oraz w okolicy odbytu. Chorują ryby dojrzałe, ale podobne zmiany były zaobserwowane także u użytych do zarybień smoltów. Już w początkowej fazie rozwoju UDN miejsca martwicze porasta grzybnia pleśni Saprolegnia parastica, intensywnie rozrośnięta w końcowej fazie schorzenia na znacznej powierzchni pozbawionej nabłonka skórze głowy a często także innych partii ciała chorego osobnika. Śnięcia występują już w okresie letnim, nasilają się w okresie tarła, często uniemożliwiając rybom odbycie tarła. Taka sytuacja wystąpiła na przykład w sezonie 2013 w dorzeczu Słupi, gdzie zaobserwowano wraz zanik tarlaków na wyżej położonych dopływach i masowe śnięcia – do 700 kg jednego dnia- na punkcie pozyskiwania ikry i mlecza w Słupsku.   Podobna sytuacja obserwowana była w Parsęcie, Wieprzy, Łupawie, a w mniejszym stopniu także w Redze i Łebie. Pojedyncze chore osobniki pojawiły się także w dorzeczu Wisły, Wieżycy.

Czynniki sprzyjające infekcji

Pogarszające się warunki środowiskowe, zanieczyszczenia antropogeniczne, kwaśne deszcze, zwiększone promieniowanie UV B, zmiany chemiczne w środowisku, zbyt niska temperatura wody oraz osłabienie ryb podczas wędrówek na tarło są uznawane za główne czynniki, mające wpływ na infekcję. Czynnik chorobowy może być przenoszony z prądem wody, wskutek czego następuje szybkie rozprzestrzenianie się choroby. Badania prowadzone na odławianych podczas tarła rybach wskazują na ich zmniejszoną wydolność adaptacyjną, która jest kluczowa w okresie wstępowania ryb do nowego środowiska słodko bądź słonowodnego. Spostrzeżenia te nasuwają pytania o jakość i sposób zarybień jako głównej metody ochrony i odbudowy zasobów ryb łososiowatych w Polsce. Jednym z głównych skutków ubocznych intensywnego programu zarybieniowego jest naruszenie unikatowości genetycznej lokalnych populacji ryb, co ma negatywny wpływ na różnorodność genetyczną w obrębie gatunku i wielkość jego połowów. Kolejnym problemem jest brak  rzetelnej weryfikacji weterynaryjnej  jakość narybku wpuszczanego do rzek oraz zarybienia obszarów morskich smoltami. Podchowane w sztucznych warunkach osobniki są słabo przystosowane do życia w naturalnym środowisku, szczególnie smolty sztucznie utrzymywane przez ponad rok, i istnieje duże prawdopodobieństwo niewystąpienia u nich właściwego ciągu tarłowego, co w efekcie powoduje błądzenie tarlaków wracających do rzek, podwyższony poziom stresu i osłabienie kondycji.

Proponowane rozwiązania

Najlepszym sposobem zatroszczenia się o dobrostan ryb szlachetnych wydaje się być zadbanie o właściwy, naturalny stan środowiska wodnego, zapewnienie drożności rzek w miejscach ich przegradzania, wyeliminowanie zagrożenia kłusowniczego oraz odpowiednie zarządzanie terenami, na których są zlokalizowane tarliska. Ewentualne zarybianie powinno się odbywać tylko i wyłącznie osobnikami wyhodowanymi w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do naturalnych, przy użyciu jak najwcześniejszych stadiów rozwojowych otrzymanych na wodzie danego dorzecza. Ponadto,  ośrodki zarybieniowe i wylęgarnie powinny zostać objęte ścisłą kontrolą pod kątem higieny, warunków inkubacji i chowu ryb. Niedopuszczalne powinny być manipulacje warunkami inkubacji i chowu w celu przyspieszenia dojrzewania ryb przeznaczonych do zarybiania. Kontrola jakości i kondycji materiału zarybieniowego powinna iść w parze z ilością deklarowanych zarybień. Obowiązywać powinna zasada wpuszczania ryb w tych rzekach, z których pozyskano tarlaki. Dodać należy, że zarybianie stanowić powinno zaledwie element uzupełniający, w naukowo uzasadnionych przypadkach,  racjonalnego zarządzania zasobami,  a nie jak to jest obecnie, główny sposób zachowania ryb łososiowatych w polskich wodach. Obecna polityka intensywnych zarybień wydaje się być nastawiona tylko i wyłącznie na ilość, bez względu na jakość i przyrodniczy efekt zarybień.

Co możemy zrobić

- wnioskować do właściwych organów (m.in. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Środowiska, Główny Inspektorat Weterynarii, Zarząd Główny PZW, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska) o wnikliwe i rzetelne przeprowadzenie badań w sprawie przyczyn występowania UDN w polskich rzekach,

- przede wszystkim chronić naturalne stada tarłowe, dostęp do naturalnych tarlisk, ich jakość ekologiczną oraz nadzorować sztuczne zarybienia od pozyskania produktów płciowych po właściwe wprowadzenie ich do ekosystemów wodnych

- domagać się prowadzenia właściwej polityki zarybień w oparciu o transparentne regulacje w tej kwestii

- zgłaszać Fundacji Aquarius zaobserwowane przypadki występowania UDN oraz innych chorób organizmów wodnych w miarę możliwości załączając dokumentacje fotograficzną

Designed by GRYFKOMP